2018-04-08

Putin 4.0


Zwycięstwo Putina w „wyborach prezydenckich”, które odbyły się 18 marca 2018 roku, w czwartą rocznicę aneksji Krymu przez Rosję Sowiecką, było oczywistością. Wysoka frekwencja i wysoki wynik towarzysza pułkownika – na tle poprzednich – świadczy o legitymizacji jego kolejnej kadencji i mocnej pozycji w neosowieckiej elicie. Wysokie "poparcie" Putina należy jednak traktować nie tak, jak w przypadku przywódców państw demokratycznych, ale jako efekt sprawności aparatu państwowego oraz poparcie Putina przez grupę, bądź konglomerat grup faktycznie sprawujący władzę w Federacji Rosyjskiej.


Źródło: larussophobe

Era Putina a długofalowa strategia

Anatolij Golicyn w wydanej w roku 1984 książce „Nowe kłamstwa w miejsce starych...” przewidział, że po okresie pieriestojki i liberalizacji nadejdzie czas rekomunizacji, konsolidacji i umocnienia władzy sowieckiej, połączony ze wzmocnieniem i rozszerzeniem bloku komunistycznego. Nie przewidział on, że władza komunistyczna porzuci ideologię oraz dotychczasowe formy instytucjonalne, ani też tego, że Związek Sowiecki ulegnie rozpadowi. Ale są to jedynie "szczegóły techniczne", gdyż pod względem czy to personalno-kadrowym, czy to prawnomiędzynarodowym, czy to kierunków polityki wewnętrznej i zagranicznej, mamy do czynienia z kontynuacją systemu sowieckiego, więzy łączące byłe republiki sowieckie i kraje „postkomunistyczne” z centralą w Moskwie nie zostały (z małymi wyjątkami) zerwane, a tym samym jest to spełnienie lwiej części prognoz Golicyna.

Można powiedzieć, że w efekcie transformacji ustrojowej, partia komunistyczna została zastąpiona w roli wiodącej siły politycznej przez aparat bezpieczeństwa, który zresztą przeprowadził operację „przebudowy”: według różnych szacunków, od 70 do 80 procent elit politycznych Federacji Rosyjskiej wywodzi się z sowieckich specsłużb – głównie z KGB i jej spadkobierczyni – FSB, ale również SWR (kontynuacja I Zarządu Głównego KGB), wojska, GRU, FSO, SBP i ostatnio Gwardii Narodowej. Wielu politologów i historyków twierdzi, że faktycznym rządem Federacji Rosyjskiej jest nie rząd aktualnego premiera ani nawet administracja prezydenta, tylko Rada Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, w której czołowe miejsca zajmują wysokiej rangi czekiści i wojskowi.

To właśnie za panowania Putina rozpoczęto wdrażanie opisanej przez Golicyna fazy powrotu do praktyk totalitarnych i reintegracji bloku. Powstał sojusz Rosji Sowieckiej z komunistycznymi Chinami: rozpoczęto wielowymiarową współpracę polityczną, dyplomatyczną, wojskową i ekonomiczną (bądź ją zacieśniono tam, gdzie istniała wcześniej), powstały mniej lub bardziej formalne, mniej lub bardziej sprawnie działające organizacje i platformy współpracy, których kręgosłupem jest sojusz Moskwa-Pekin. Rozpoczęto proces reintegracji i reaktywacji imperium sowieckiego głównie w oparciu o starą komunistyczną nomenklaturę i agenturę, ale także o wspólnotę interesów gospodarczych i politycznych pomiędzy "dawnym" centrum a peryferiami. Również i temu nadane zostały mniej lub bardziej sprawne organizacje i instytucje. To w „erze Putina”, Federacja Rosyjska rozpoczęła wdrażanie tzw. doktryny Fomina, mającej początek jeszcze na przełomie lat 70 i 80 ubiegłego wieku, a której celem jest utworzenie neutralnej Europy nie tylko przy pomocy wpływów agenturalnych, dyplomatycznych i politycznych, ale także z pomocą bardziej atrakcyjnej dla przywódców zachodnich ekspansji gospodarczej, zwłaszcza surowcowej.

Zupełnym „przypadkiem” właśnie za prezydentury Putina bolszewicy albo ich poputczicy zaczęli przejmować władzę w krajach dotąd niekomunistycznych, w szczególności w krajach Ameryki Łacińskiej, takich jak Brazylia, Wenezuela, czy Boliwia. Chwalona przez demoliberalnych intelektualistów konwergencja pomiędzy totalitarnym Wschodem a demokratycznym Zachodem przybrała szczytowe rozmiary, doprowadzając do znaczącego osłabienia świata zachodniego, na czele z USA (co przynajmniej spowolniła administracja Trumpa).

Mniej więcej na przełomie dwóch pierwszych dekad XXI wieku wdrożono tak zwany „prawicowy NEP”, polegający na wspieraniu i wykorzystaniu w charakterze agentury wpływu i użytecznych idiotów ruchów kontestujących system demoliberalny, zarówno z prawa, jak i lewa. Trzeba tu zauważyć, iż polityka ta bazuje na zbieraniu zysków z prowadzonej wcześniej, jeszcze za czasów ZSRS „konwergencji” z Zachodem oraz implantowania tam komunizmu w postaci tzw. marksizmu kulturowego, gramszyzmu czy politycznej poprawności. W tej operacji mainstreamowe elity liberalne i lewicowe z krajów Europy Zachodniej i USA, przeniknięte przez globalistów i tzw. „Pokolenie ‘68” z jednej strony, jak i prorosyjscy (prosowieccy) konserwatyści, prawica i nacjonaliści (czy też radykalna, „antysystemowa” lewica), stanowią dwa ostrza tych samych, kagiebowskich nożyc.

Za czasów Putina poważnie zainwestowano także w wojsko. Siły zbrojne Federacji Rosyjskiej zmodernizowano pod względem organizacyjnym i technologicznym na tyle, że nie przypominają już one stanu z lat ‘90 XX wieku, wojen czeczeńskich, a nawet agresji na Gruzję z 2008 roku. Co więcej, siły zbrojne i przemysł zbrojeniowy Rosji Sowieckiej stały się realnym i skutecznym instrumentem polityki, nie tylko w sensie stricte (wspomniana wojna pięciodniowa przeciw Gruzji, aneksja Krymu i walki w Donbasie, bratnia pomoc dla Syrii), ale jako skuteczny „straszak” i instrument w ramach polityki dezinformacji. Jeszcze kilka lat temu każdy, kto wskazywał na zagrożenie militarne ze strony Moskwy, skazywał się na określenie mianem „zoologicznego antykomunisty” i „zimnowojennego oszołoma”. Teraz zagrożenie dostrzegają wysocy rangą oficerowie sił zbrojnych USA czy Wielkiej Brytanii, przez co można stwierdzić, iż strategią niejako równoległą ze strategią „środków aktywnych” i dezinformacji jest wywołanie otwartej wojny przeciw Zachodowi. Poza tym, udowodniono (między innymi dzięki relacjom dezerterów z aparatu bezpieczeństwa, na czele z Aleksandrem Litwinienko) wsparcie, jakie Moskwa udziela ekstremistom islamskim: od Al Kaidy, poprzez irańskich ajatollahów, Hamas, Hezbollah, aż po Państwo Islamskie.

Dyplomacja, dywersja ideologiczna i działalność agentury z jednej, a grożby i coraz bardziej agresywne zachowanie z drugiej, to dwa końce tej samej polityki Moskwy, dialektycznej polityki „walki i porozumienia”, a mówiąc prostszymi słowami – kija i marchewki: jeśli otoczenie będzie tolerować i akceptować politykę Kremla, to ten dobrotliwie ograniczy się do dywersji, a jeśli nie, to skazuje się na coraz bardziej spektakularne, tragiczne i uderzające centralnie w infrastrukturę krytyczną akty agresji.

W polityce wewnętrznej, bezpieczniacka elita, na czele z FSB, zawiaduje nie tylko procesami politycznymi i społecznymi w ich strategicznych punktach i odcinkach, ale jest w stanie sprawować kontrolę nad niemal każdym aspektem życia społecznego i jednostkowego. Inżynieria społeczna i sowietyzacja trwa w dalszym ciągu, jedynie zmieniono instrumenty. Czekiści (i pomniejsze, zależne od nich „nadwyczajne kasty”) nadal traktują zwykłych Rosjan jak bydło. Cała przestrzeń publiczna, łącznie z mediami i internetem jest praktycznie w całości kontrolowana przez państwo, w szczególności za sprawą restrykcyjnego prawodawstwa oraz wzmacniania aparatu bezpieczeństwa, które wdrażano podczas poprzednich kadencji Władimira Putina na formalnie najwyższych stanowiskach. Nie likwiduje się już jednak całych klas społecznych czy narodów uznanych za wrogie polityczne mordy mają charakter „punktowy” (wyjątek stanowi ludobójstwo Czeczenów i Inguszy): od czasu do czasu „nieznani sprawcy" pozbawieni szyi i poczucia humoru zabiją jakąś niepokorną dziennikarkę, opozycyjnego polityka, czekiści zaproszą dezertera ze swoich szeregów na radioaktywną herbatkę, wysmarują drzwi neurotoksyną albo wysadzą bloki mieszkalne celem umieszczenia na świeczniku swojego człowieka, a historyka badającego sowieckie zbrodnie oskarży się o pedofilię.

Również w warstwie symbolicznej Federacja Rosyjska już coraz bardziej otwarcie nawiązuje do swego bolszewickiego dziedzictwa. W roku 2009 lider rzekomo opozycyjnej Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej, Giennadij Ziuganow, otrzymuje w dniu urodzin od Putina wiele mówiący prezent: „Manifest Komunistyczny” Marksa i Engelsa. Patronami nowo utworzonej Gwardii Narodowej zostali Feliks Dzierżyński i NKWD. Ponownie otwarto muzeum Dzierżyńskiego, w której to ceremonii uczestniczyli deputowani rosyjskiej Dumy oraz oficerowie FSB. W powstałej niedawno w Moskwie "Alei Przywódców" znalazły się popiersia Lenina, Stalina i wszystkich pozostałych przywódców ZSRS. Z okazji zeszłorocznego "Dnia Pobiedy" na rosyjskich portalach zakupowych można było nabyć replikę munduru czekisty... dla dzieci! Niedawny sondaż opinii publicznej wykazał, że dla ogromnej większości Rosjan najwybitniejszą postacią historyczną jest Józef Stalin. Kult Stalina, Armii Czerwonej, CzeKa, GPU, OGPU, NKWD i KGB ma charakter oficjalny, a badaczy i aktywistów badających i piętnujących komunistyczne zbrodnie prześladuje się.

Sam Putin wielokrotnie deklarował identyfikację z systemem komunistycznym, począwszy od słynnego dictum o "upadku ZSRS jako największej katastrofie geopolitycznej XX wieku", poprzez wspomniany urodzinowy prezent dla Ziuganowa, wielokrotnie wyrażanej dumy ze służby w KGB, skończywszy na całkiem niedawnych wypowiedziach, w których stwierdził, że „nigdy nie złożył legitymacji partyjnej KPZR”, przyznał słuszność ideologii komunistycznej, a także zrównał komunizm z chrześcijaństwem, a Lenina i Stalina z prorokami i chrześcijańskimi świętymi.



Putin nie jest samowładnym „carem”, ani „Fuehrerem”, jak jest powszechnie postrzegany. Jest on po prostu emanacją korporacji czekistów – pełni funkcję bardziej przypominającą „prezesa zarządu” Siloviki Inc., albo „Wielkiego Brata”. Ma on uosabiać aparat władzy, skupiając na sobie zarówno uwielbienie, jak i nienawiść, tak na rynku wewnętrznym, jak i za granicą. Putin to twarz współpracy z ChRL czy Iranem z jednej, i z Niemcami i Francją z drugiej. Dla ogłupiałych konserwatystów i nacjonalistów ma być „białym carem”, który wyzwoli Zachód z tyranii lewactwa i od zagrożenia islamskiego, a dla równie ogłupiałych elit demoliberalnych i lewicowych – uosobieniem podnoszącej głowę reakcji albo nieobliczalnym dyktatorem, który użyje broni masowej zagłady, gdy Zachód nie będzie chciał się z Moskwą układać. Dla zsowietyzowanych oraz imperialno i nacjonalistycznie nastawionych Rosjan ma być ukochanym wodzem, skupiającym jednocześnie nienawiść nielicznej i niewiele realnie znaczącej rosyjskiej opozycji. Władimir Władimirowicz to jednocześnie celebryta – bohaterski czekista, który nie tylko ratuje „Matuszkę Rassiję” z wszelakich opałów, ale pokonuje każdego konkurenta w judo, poluje na tygrysy syberyjskie, jeździ konno topless po syberyjskiej tundrze. Wreszcie – Putin jest niezbędny do firmowania aktualnego etapu omówionej wyżej długofalowej strategii oraz do jej kolejnych, planowanych etapów. I między innymi również dlatego otrzymał takie poparcie, jakie otrzymał.

Próba prognozy

Rozpoczynająca się czwarta kadencja Putina będzie kontynuacją poprzednich, połączoną z umacnianiem ich zdobyczy, zarówno w polityce wewnętrznej, jak i zagranicznej. Najważniejsze elementy polityki wewnętrznej Moskwy pozostaną niezmienne: wzmacniany będzie czekistowski establishment i poszczególne służby specjalne, należy się spodziewać zwiększania kontroli nad społeczeństwem, tym razem przy użyciu coraz to nowszych zdobyczy technologii, zapewniających skuteczną kontrolę (częściowo uzyskanych od Chińczyków). Jednocześnie, równie ważnym priorytetem rozpoczynającej się kolejnej kadencji Putina będzie przygotowywanie sukcesji, mającej na celu przetrwanie i konserwację systemu stworzonego w ostatnich osiemnastu latach.

W polityce zagranicznej Federacja Rosyjske będzie wzmacniać sojusz z ChRL, korzystny dla czekistowskich elit, mocarstwowych ambicji Moskwy oraz długofalowej sowieckiej strategii. Nieprzypadkowo jednym z pierwszych przywódców gratulujących Putinowi zwycięstwa był właśnie Xi (tekst pełen frazesów o „wspólnym budowaniu nowego porządku światowego przez Pekin i Moskwę), a jedni z pierwszych zagranicznych oficjeli odwiedzający Rosję Sowiecką to minister spraw zagranicznych ChRL Wang Yi oraz minister obrony ChRL, gen. Wei Fenghe. Nawiasem, wybór Putina na kolejną kadencję szefowania czekistowskiemu syndykatowi (całkiem możliwe, że dożywotnią) zbiega się z nadaniem przez chińską kompartię równie „dożywotniej” kadencji Xi Jinpingowi, co jest kolejnym sygnałem wygaszania „pieriestrojkizmu” i trwałego powrotu do otwartego totalitaryzmu.

Pierwsza po „wyborach” wizyta zagraniczna Putina (w Turcji) świadczy o tym, że rozwijany będzie nowy kierunek polityki zagranicznej, mający na celu trwałe pozyskanie sojuszników na Bliskim Wschodzie, już nie tylko „tradycyjnie” promoskiewskich Iranu i Syrii, ale też odciągniętej od sojuszu z USA Turcji.

Moskwa będzie coraz bardziej zuchwale prowadzić politykę reintegracji „bliskiej zagranicy” oraz ekspansji w Europie Zachodniej, połączoną z rozbijaniem więzi transatlantyckich. Można spodziewać się, że w trakcie rozpoczynającej się czwartej kadencji Putina dojdzie do scalenia współpracy Moskwa-Berlin (Bruksela), Moskwa-Pekin oraz Moskwa-Teheran (Ankara) w jedną, pan-eurazjatycką przestrzeń strategiczną, prawdopodobnie pod szyldem chrlowskiego Nowego Jedwabnego Szlaku. Można też spodziewać się przynajmniej próby ostatecznego zerwania więzi politycznych i wojskowych łączących Stany Zjednoczone z Europą. Tutaj przykładem jest sprawa otrucia rodziny Skripalów oraz manewry, jakie przeprowadziła Flota Bałtycka na wodach, pod którymi przebiega gazociąg Nord Stream , a w przyszłości przebiegać ma Nord Stream 2. Moskwa daje krajom zachodnim sygnał: po pierwsze, że może zrobić wszystko i spotka się to co najwyżej z symboliczną reakcją, a po drugie, że brak współpracy będzie się spotykał z coraz większą agresją.